Prolog
-------------------------
Someonelikeyou32: hej
:-)
malychopiec: Witam
Someonelikeyou32: czego
tutaj szukasz? :-)
malychopiec: Niczego…
na nic się nie nastawiam… po prostu tu jestem…lubię rozmawiać i lubię słuchać…
A Ty?
Someonelikeyou32: uwiedź
mnie dzisiejszej nocy!!!
-------------------------
Siedziałem i patrzyłem na ostatnie zdanie napisane przez
nieznanego mi kompletnie człowieka. Łzy z coraz większą siłą pchały się na
zewnątrz. Nie wiem dlaczego wciąż korzystałem z tego portalu. Czas, który minął
sprawił olbrzymią niechęć. Nie pisałem nigdy pierwszy. Nie odwiedzałem
kolejnych profili w pogoni za spełnioną miłością. Po prostu byłem. Często
online, często z nowym zdjęciem. Z czasem przestałem ukrywać Photoshopem
kolejne zmarszczki. Bałem się tej obojętności. Nieuchronnie stawała się coraz
większa. Było wiele propozycji niezobowiązujących spotkań o podłożu czysto seksualnym.
Czasami też kontakt z kimś zapowiadał się obiecująco, po czym nagle się urywał.
Przestało mnie to zaskakiwać i wiedziałem co to oznacza. Człowiek piszący
jednocześnie z dziesiątką osób, opowiadając wszystkim te same historie, nagle
znalazł sobie kogoś wartościowszego. Kogoś z kim spotkał się i poszedł do
łóżka. Ja nie byłem dobrym do tego materiałem. Rzadko się spotykałem. Lubiłem
pisać. Wczytywałem się uważnie w każde słowo. Sprawdzałem pisownię, szyk
ułożonego zdania. Doceniałem zaimki pisane z dużej litery oraz obecność
polskich znaków w tekście. Słowa, które napisał ten nieznajomy uderzyły prosto
w mój mózg. Jedno banalne zdanie, które wywołało we mnie lawinę emocji.
Poleciała pierwsza łza, która świadczyła o ogromnej tęsknocie za wspomnieniem dawnych
wydarzeń. Spojrzałem na pluszowego misia leżącego na łóżku. Naiwnie chciałem
aby mnie teraz pocieszył. Nic nie powiedział. Siedział na łóżku i spoglądał na
mnie. Wstałem od biurka i podszedłem do niego. Chwyciłem łapczywie moją
maskotkę i przytuliłem mocno do siebie.
- Nadal za tobą tęsknię Krzyś – wyszeptałem przez łzy.
Było już późno, a
jednak wiedziałem, że musze teraz tam pobiec. Zabrałem ze sobą pluszaka.
Wiedziałem gdzie chcę teraz być. Nigdzie nie czułem się lepiej niż na mojej
ławce. Ławce, którą kiedyś irracjonalnie ofiarował mi los.
1
W przypływie samotności kolejny raz wszedłem na swój
randkowy profil. Kilka bezsensownych wiadomości. Sprawdziłem dostępnych w
okolicy ludzi. Żadnego szczególnego zdjęcia, żadnych oczu przyciągających uwagę.
Nic też w opisie, co mogłoby zachęcić do zapoznania.
„ Idioto, przecież
przeznaczenie nie zawsze musi być blisko…nie zawsze musi mieszkać tuż za
rogiem” – pomyślałem.
Wybrałem w opcjach wyszukiwania: „zagranica”. Nie określiłem
wieku i nie oznaczyłem żadnych typów wyglądu. Szukaj. Wyszukiwarka wyświetliła
kilka stron profili. Po minucie przeglądania natrafiłem na profil bergson84. To
były TE oczy. Tak doskonale uśmiechały się do mnie. Ciemne, przeszywające
spojrzenie, wyrażające szczerość i godność zaufania. Spędziłem kilka minut na
wpatrywaniu się w profilowe zdjęcie zanim odczytałem treść profilu.
Kraj: Australia;
Miasto: Sydney;
Opis profilu:
„Far far away…”
Tylko tyle było tam napisane. Wysłałem wiadomość.
-------------------------
malychlopiec:
czy myślisz, że
przeznaczenie zawsze jest blisko?…czy myślisz, że ono czeka na mnie w bloku
obok?…czy wierzysz w przeznaczenie?…czy jesteś gotów poznać mnie i
wysłuchać?…zmęczony poznawaniem kolejnych osób napisałem do Ciebie…bo jesteś
daleko…tak daleko, że mogę pisać całą prawdę…wysłuchasz?
-------------------------
bergson:
Witaj!
W przeznaczenie nie wierze. Wysluchac moge,
tylko nie wiem czy bede w stanie Ci pomoc.
-------------------------
Nie potrzebowałem pomocy. Chciałem opowiedzieć mu jak bardzo
czuję się samotny. Był tam, daleko ode mnie, jedynie wirtualny. Niczego nie
musiałem się wstydzić. W niczym hamować. Mogłem powiedzieć mu wszystko co
chciałem. Opowiedzieć jak bardzo toksyczny był mój pierwszy, a zarazem jedyny
związek. O kradzieży odtwarzacza, mojej bliźnie na czole, o tym jak odszedłem
ponieważ ktoś ingerował w moje ciało i zdrowie fizyczne. Mogłem podzielić się
tęsknotą za miłością i pustką w sercu jakiej obecnie doświadczałem. Tyle mogłem
mu ofiarować. Wymieniliśmy kilka wiadomości na portalu. Przekazaliśmy sobie
swoje adresy mailowe, aby móc przesyłać zdjęcia. Nie miałem Internetu w domu.
Korzystałem z komputera u koleżanki. Byłem uzależniony od czasu wolnego od
pracy. I tak się zaczęło. Kolejne słowa, kolejne maile, rozmowy na Gadu-Gadu,
SMS-y. A wszystko to coraz bliższe, głębsze, intensywniejsze.
2
-------------------------
malychlopiec:
i znów nowy dzień dla
Ciebie nastał...pewnie zaraz wstaniesz i przeczytasz ten list...skoro u mnie
jest 20:50 to pewnie u Ciebie około 7 rano, zgadza się?...zastanawiam się czy
jest 10 godzin wcześniej czy później....???
czy śnisz teraz?..czy
śnisz o mnie?... po prostu mam nadzieję, że śnisz, że śpisz dobrze…
Dobrego dnia!
-------------------------
Tego wieczoru byłem znowu u przyjaciółki. Zaskakiwałem sam
siebie wplątując Krzysia co chwilę w rozmowę. Coraz usilniej starałem się
odciągnąć rosnące we mnie zainteresowanie jego osobą. Im bardziej zależało mi
na nim, im więcej myślałem o jego obecności, tym bardziej uczucie przeplatało
się ze smutkiem.
- Nie boisz się zaangażowania? – spytała Kamila – Nie boisz
się o to, co będzie jeśli się zakochasz?
- Nie chcę teraz o tym myśleć. Chcę się upić, wrócić do domu
i zasnąć jak co wieczór, rozmyślając o nim – odpowiedziałem.
- Wiem. Nie chcę dla ciebie źle. Po prostu martwię się, że
zaangażujesz się w coś, co pewnie nie ma przyszłości.
- Idę lepiej sprawdzić czy odpisał – powiedziałem wymijająco.
-------------------------
bergson:
Czesc!
Dzieki za maila –
jeszcze raz prosze - pisz bez polskich literek ;-)* kiedy ich uzywasz widze
tylko znaczki i musze domyslac się slow:)
Jak zwykle nic mi sie
nie snilo, chociaz przed snem myslalem o Tobie :)
A teraz siedze w pracy
i patrze za okno, gdzie zar sie leje z nieba.
Miedzy Sydney a Polska
jest 10 godzin roznicy... jezeli u mnie jest 21 to u Ciebie 11 tego samego
dnia.
Buziaki!
Chriss
-------------------------
Odpisał. Myśli o mnie przed snem, tak jak ja myślę o nim.
Nie chciałem na razie postrzegać nas negatywnie. Znajomość rozwijała się
obiecująco. Ale minęły dopiero dwa tygodnie i aż tysiące kilometrów pomiędzy
nami. Rozmawialiśmy codziennie przez internetowy komunikator. Czasami pisaliśmy
SMSy. Krzyś miał w Australii również polski numer telefonu, aby rodzina mogła
taniej do niego pisać. Używaliśmy tej formy kontaktu bardzo rzadko, gdyż
wiadomości wysyłane przez niego, kosztowały go majątek. Zacząłem opowiadać
znajomym o moim nowym przyjacielu. Czułem napływające szczęście. Wieczorami
wpatrywałem się przed zaśnięciem w jego zdjęcie, które wysłał mi mailem. Za
każdym razem starałem się zobaczyć w nim coś nowego. Za każdym razem
znajdowałem nowy powód, by jeszcze mocniej go uwielbiać. Ubóstwiałem te oczy,
ciało doskonale wyrzeźbione, usta z charakterystycznie poszerzoną dolną wargą.
Chciałem patrzyć w te oczy, dotykać to ciało i całować te usta. Nieuchronnie
złamane serce otwierało się na nową znajomość.
3
Zbliżał się dzień moich dwudziestych trzecich urodzin. Z tej
okazji zorganizowałem imprezę w ulubionej dyskotece, która z uwagi na pierwszy
wolny weekend, odbywała się kilka dni przed właściwą datą urodzin. Zaprosiłem
kilkunastu znajomych. Każdy potwierdził przybycie. Wieczór zapowiadał się
doskonale.
- Cześć! – usłyszałem nagle głos za plecami.
- Hej! – odrzekłem z uśmiechem widząc twarz koleżanki z
pracy. Przyszła ze swoim chłopakiem.
- Tutaj jest prezent dla Ciebie – wręczyła mi fioletową
torebkę z tajemniczą zawartością.
- Pozwólcie, że otworzę od razu, a wy tymczasem siadajcie i
pijcie.
Dostałem misia. W zasadzie przypominało to małpkę w kolorze
piasku pustyni. Włochata, miękka zabawka sprawiła mi wielką radość. Jako
dziecko nie miałem zbyt wielu zabawek. Pamiętam jedynie pluszowego misia bez jednego oka. Co noc
zabierałem go ze sobą do łóżka. Spał ze mną, rozmawiał ze mną, słuchał moich
wywodów, a nawet odrabiał ze mną lekcje. Zawsze byłem zdolnym dzieckiem. W
wieku czterech lat umiałem płynnie czytać i pisać. Pewnego dnia mój miś
zniknął. Pytałem mamy, pytałem brata. Nikt nie wiedział gdzie on się podział.
Nigdy już go nie znalazłem. Dzisiaj dostając ten prezent pomyślałem o tym jak
wspaniale jest znaleźć na nowo kogoś, kto lubi cię słuchać. Kto jest przy tobie
i nawet jeżeli daleko, to czujesz jego obecność. Pomyślałem o moim internetowym
przyjacielu. Uśmiechnąłem się.
- Widzę, że ci się podoba – powiedziała koleżanka – Teraz
musisz tylko wymyśleć dla niego imię.
- On już ma imię – odpowiedziałem pewnie – To jest Krzyś.
Przed moimi urodzinami Krzysztof wyjechał w delegację na
kilka dni na północ Australii. Nie zabrał ze sobą polskiego telefonu, dostęp do
Internetu również miał średni z powodu braku czasu, więc kontakt trochę zmalał.
Czekałem na niego. Czas starałem się zabijać pracą i spotkaniami ze znajomymi.
Wiedziałem, że każdy z nas ma swoje obowiązki i często będzie tak, że nie
będziemy w stanie komunikować się ze sobą. Miałem w zamian stare wiadomości od
niego. Czytane tyle razy, że znane mi były prawie na pamięć. Miałem zdjęcia.
Jeśli ktoś zapytałby mnie w środku nocy, potrafiłbym wymienić wszystkie kolory
w nich zawarte. Miałem też moją pluszową małpkę, którą co noc tuliłem do snu
wyobrażając sobie, że to on leży obok mnie.
-------------------------
malychlopiec:
Witaj!
tez o Tobie
myslalem...to takie dziwne i intrygujace....tyle jest chwil, kiedy ja spie a Ty
pracujesz...lub kiedy ja ogladam film, a
Ty slodko spisz....
Jestes w domu czy
jeszcze w hotelu?
kiedy masz
urodziny.....???....chcialbym wiedziec z jakiego znaku jestes, aby chociaz
troszke wyobrazic sobie Twoja osobowosc...ja mam urodziny dzisiaj
boje sie
starosci....boje sie doroslosci....chociaz szybko musialem do niej
przywyknac.....chcialbym miec caly czas 19 lat.....
ok juz Ci nie
marudze....dla Ciebie dzien sie prawie konczy....dla mnie zaczyna
buziak ogromny....:-*
-------------------------
bergson:
Dzieki za maila :)
Urodziny mam 29
sierpnia, jestem spod znaku Panny, chociaz nigdy nie przywiazywalem wagi do
znakow, dla mnie to sa takie koszalki opalki troche... cos jak magia w Harrym
Potterze ;-)
Jestem w domu,
wrocilem i dobrze bo nie lubie spac w hotelach. Jednak nie ma to jak wlasne
lozko :-]
Wszystkiego
najlepszego solenizancie:)*
Buziaczek na koniec
dnia. Calusny jestem :-)
Chriss
-------------------------
4
- Uważaj na siebie proszę – powiedziała przyjaciółka przy
kolejnych moich odwiedzinach – Widzę, że jesteś szczęśliwy i cieszę się z tego.
Ale ja wiem jaki jesteś. Jaki potrafisz być. Angażujesz się.
- Jestem szczęśliwy. O niczym innym nie myślę. Cieszę się
tym szczęściem – odpowiedziałem z uśmiechem patrząc w ścianę.
- Zasłużyłeś na to po tym wszystkim co przeszedłeś z
Adrianem. Ja również jestem zadowolona widząc cię takim szczęśliwym. Ale z tego
nic dobrego nie wyniknie. Myślałeś o tym? – spytała.
- Jeszcze nie – odpowiedziałem krótko.
Skłamałem. Myślałem. Odganiałem te myśli. Z analiz sytuacji
nie wychodziło nic sensownego. Nie rozmawialiśmy z Krzyśkiem również o nas. On
nie definiował naszej znajomości, a ja bałem się o to spytać. Chociaż serce
biło mi mocniej za każdym razem widząc nową wiadomość od niego na skrzynce, to
wiedziałem, że jest zdecydowanie za wcześnie.
-------------------------
malychlopiec:
Hej misiek!!!!!!
Jest czternasta....wiec
u Ciebie jest polnoc....glupi jestem....ostatnio lapie sie na tym, ze czesto
przeliczam swoj czas na Twoj.....nie tylko kiedy do Ciebie pisze....dzisiaj
zmywalem naczynia i zastanawialem sie czy ktos tam obok Ciebie tez o tej
godzinie myje naczynia... Kiedy ide spac zastanawiam sie, czy u Ciebie ktos
rowniez idzie spac razem ze mna o tak chorej w Twojej strefie czasowej porze…
pisales, ze lubisz
calowac....calowales mnie wirtualnie...dziekuje....prawie to czulem....glupio
mi troszke pisac takie rzeczy....nie wiem czy sie mnie nie
przestraszysz...spokojnie...nie jestem maniakiem tego typu profili…w zasadzie
to ostatnio korzystam z niego wylacznie
do rozmow z Toba....nie bawia mnie te znajomosci....po kilku zdaniach zawsze
pada pytanie: ile masz cm w rozporku?
sprobowalem
jednorazowego seksu....nie bawi mnie to....chcialem sprawdzic jak to jest kiedy
spotykasz sie z kims, kogo nie znasz, kto ma tylko jakies tam imie i kolor
wlosow....komu nawet oczu nie przeswieciles....to nie dla mnie
a wiec oboje lubimy
calowac....juz cos wspolnego....seks? tak lubie seks...wrecz uwielbiam....ale
seks z kims wartosciowym, wyjatkowym....taki seks to najwieksza
przyjemnosc.....inaczej jest poprostu mechanicznie....jest dobrze ale bez
zbytniej bliskosci....a moze to bezpieczniejsze...zero zobowiazan
koncze juz.....znowu
sie rozpisalem....moze kiedyś i Ty napiszesz mi cos dluzszego…
P.S. Dosylam
zdjecia....wiem, ze nie prosiles....
-------------------------
bergson:
Czesc Misiaczku:)
Mialem dzisiaj sporo
do zrobienia dlatego dopiero teraz pod wieczor moge napisac Ci maila
Wynajmuje mieszkanie w
niezlej dzielnicy razem z kolega ze studiow. Kumpel jest branzowy a smiesznie
sie poznalismy... Nie wiedzialem o nim i ktoregos razu wybralem sie do klubu i
wpadlem na niego... probowalem nawet cos z nim stworzyc razem ale ostatecznie
skonczylo sie na ukladzie. Joel (bo tak sie nazywa) jest swietnym chlopakiem,
czasem sie cos miedzy nami zdarzy ale to wszystko...
Napisales mi pare zdan o seksie... Mialem w
zyciu taki okres... nazwijmy go "kroliczym", kiedy nie zwazalem na
uczucie czy przywiazanie i traktowalem seks jako dobra rozrywke... trwalo to
mniej wiecej poltora roku az poznalem swojego bylego... bylismy razem dwa lata
ale przy nim nauczylem sie wiernosci i innego spojrzenia na te sprawy. A
teraz... brakuje mi faceta, partnera...
Na dzisiaj to tyle.
Czekam na odpowiedz i przesylam buziaki z krainy kangurow:)***
Chriss
ps. W zalacznikach cos
dla Ciebie ;-))
-------------------------
Dostałem kolejne zdjęcia. Czułem, że coraz bardziej otwiera
się przede mną. Rozmowy stawały się coraz bardziej szczere i intensywne. Nie
rozmawialiśmy już tylko o różnicy czasu i pogody. Opowiadał mi o swoim życiu.
Wirtualnie odczuwałem bliskość i ciepło. Pozwalałem sobie czuć więcej niż
powinienem. Lubiłem myślenie o nim na wyrost.
5
-------------------------
bergson:
A teraz to ja :)
Tak pomyslalem ze
napisze do Ciebie liscik... Tak sie zastanawiam jak Ty spedzisz weekend... czy
odpoczniesz... wybawisz sie... Bardzo chce zebys sie zrelaksowal po calym
tygodniu nabral energii i usmiechu :)
Wczoraj rozmawialem z
Joelem troche o Tobie... Raczej nie zrozumial naszej relacji, ale mowi teraz o
Tobie jak o moim
"polish boy-friend". Zapytal mnie w zartach czy juz ma sie
wyprowadzac :)
Ciekawe czy juz
spisz... o czym snisz... Chcialbym Cie teraz widziec...Patrzec na Ciebie...
Spij slodko moj
Przyjacielu :-***********
Twoj kangurek
-------------------------
malychlopiec:
Dzien dobry misiek!!!!
Jak zwykle buziaczek
na nowy dzien :)*************************
Teraz spisz....a ja
znow zastanawiam sie czy snisz, o czym snisz, na ktorym boku spisz....???
snisz
spokojnie?....masz koszmar?....czy moze w ogole nie snisz?... ojej..
.pomyslałem teraz w czym spisz......przepraszam:-)
Zyczę Ci aby ten dzien
był dla Ciebie obfity w same miłe chwile....aby usmiech na Twojej twarzy nie
znikal az po nocy kres....zaloze sie, ze
na zywo to jeszcze bardziej sliczny usmiech:)
sciskam Cie goraco....
-------------------------
Po kilkunastu minutach usłyszałem dźwięk otrzymanej
wiadomości w telefonie komórkowym. Uśmiech pojawił się na mojej twarzy jeszcze
większy niż wtedy, gdy widziałem nowego maila od niego na skrzynce pocztowej.
-------------------------
SMS od Chriss:
hej:-) wejdziesz na
GG?
-------------------------
Ja: Jestem :-)
Chris: Czesc
Misiaczku! . Najczesciej zasypiam na brzuchu albo na prawym boku, nie lubie
spac na wznak. Prawie nigdy nic mi sie nie sni... a jezeli nawet to pamietam
tylko jakies kawalki bez sensu :)
Ja: dlaczego
tyle pytam....dlaczego tak bardzo chce Ciebie poznać....w Ciebie wniknąć…
Chris: Lubie
jak we mnie wnikasz :-)
Ja: myślałem że
śpisz…
Chris: Jestem
tu tylko na chwilke. Korzystam z firmowego komputera w klubie. Mamy tu dzisiaj
impreze. Opowiadalem Ci, ze nocami pracuje jako barman.
Ja: pamiętam…pamiętam
o nie pisaniu polskich znaków w mailach....pamiętam....a o tak niewielu innych
rzeczach już chcę pamiętać… rezygnuję ze snów przesiadując u przyjaciółki, bo
wiem że to Twój poranek i mogę pisać z Tobą…
Chris: ja
równiez o Tobie pamietam…mysle… przed chwila specjalnie zainstalowalem GG na
firmowym komputerze. Przeczytalem maila od Ciebie i czulem, ze musze to zrobic…
uwielbiam jak do mnie piszesz:-)
Ja: tęsknię....chciałbym
spojrzeć Ci w oczy....przytulić...czy wolno mi za Tobą tęsknić?
Chris: Ja tez
tesknie. Musze Ci to powiedziec… boje sie… nie wiem co z Tego bedzie… boje sie
nazwac to, co jest miedzy nami…
Ja: Ja
też…piszę wiele wielokropków....wiem...tam ukrywam to, czego boje się
napisać....lub nie umiem w słowa ubrać...
Chris: co z
nami bedzie…???
Ja: będzie
dobrze :*
Chris: musze
juz leciec. Caluje Cie najmocniej jak umiem.
-------------------------
Zniknął. Żółte słoneczko zmieniło się w czerwone. Było mi
smutno, a jednocześnie uśmiech nie znikał z mojej twarzy. Myśli o mnie.
Napisał. Specjalnie w tym celu zainstalował komunikator w pracy. By chociaż
przez chwilę ze mną popisać. Czytałem tę rozmowę jeszcze trzy razy. Kojarzyłem
obecny czas z książką Samotność w sieci J.L Wiśniewskiego. Utożsamiałem się z
głównymi bohaterami. Nasza historia przebiegała niesamowicie podobnie.
Zastanawiałem się czy i nam będzie dane spotkać się w realnym świecie. Czy to,
co tworzyło się między nami będzie miało dobre zakończenie. Zdecydowanie
uwielbiałem tę książkę. Czasami łapałem się na tym, że używam słów lub zdań,
które w niej przeczytałem. Po tej rozmowie było dokładnie tak samo. Po tym jak się
przede mną otworzył poczułem chęć napisania jeszcze jednego maila.
-------------------------
malychlopiec:
I nagle tak pusto
zrobilo sie w moim zyciu bez Ciebie…
-------------------------
Wysłałem. Nie oczekiwałem odpowiedzi. Dostałem ją po kilku
godzinach.
-------------------------
bergson:
Czesc misiaku:-)
Jest srodek nocy ale
postanowilem napisac maila... oczywiscie zaraz sie wlaczy autocenzura ;)))
Co lubie... w seksie
mam dwoista nature... z jednej strony uwielbiam pocalunki, pieszczoty...
zarowno z mojej strony jak i od kogos... lubie masaze, zabawy zwlaszcza pod
prysznicem... bardzo mnie kreca spontany, niekoniecznie w domu... szalone
napady namietnosci lub chociazby zwykle dotykanie dloni partnera przy stoliku w
restauracji...
a z drugiej strony
lubie sie wyzyc... zdominowac partnera... pogryzc go w kark przycisnac do
sciany albo sprowadzic go do parteru... przygniezc go soba i czuc jak probuje
sie uwolnic... bezskutecznie... lubie jak ulega i zaczyna byc posluszny...
Ogolnie lubie zaskakiwac w seksie :)
To tyle swinskich
opisow o swicie ;)
Twoj Chriss
-------------------------
6
Następnego dnia pojechałem do domu rodzinnego. Miałem wolne
dwa dni i postanowiłem wykorzystać je na odwiedzenie mamy. Nie przepadałem za
jeżdżeniem tam. Mała mieścina, którą cieszyłem się, że opuściłem. Nie
opowiedziałem o nim matce. Czułem, że jest za wcześnie. Jeszcze kilka miesięcy
temu martwiła się i była przy mnie po rozstaniu z Adrianem. Poza tym
wiedziałem, że podobnie jak przyjaciel Krzysia, nie zrozumiałaby tych relacji.
Po kilku drinkach wypitych z mamą przeniosłem się do drugiego pokoju szykując
się do snu. Nagle usłyszałem dźwięk SMSa.
-------------------------
SMS od Chriss:
przeczytales mojego maila? mam nadzieje, ze nie urazilem Cie niczym. Wypilem
troche przed wyjsciem z clubu.
Wiadomość wychodząca: niczym mnie nie uraziłeś:-) wręcz przeciwnie… z każdym dniem
uwielbiam Cię mocniej:* Jestem w moim rodzinnym domu. Nie ma tu Internetu.
SMS od Chriss: Leze
w lozku i rozmyslam o Tobie…co robisz?
Wiadomość wychodząca: nie za drogo abyś do mnie pisał z polskiej komórki?
SMS od Chriss: tesknie…
chce popisac…
-------------------------
Czułem lekkie upojenie alkoholem. Wpatrzony w ostatnią
wiadomość poczułem błogie ciepło i bezpieczeństwo. Wróciłem do salonu. Mama już
spała. W mieszkaniu było niezwykle cicho. Z barku zabrałem butelkę z resztą
whisky i colę. Wróciłem do siebie. Zamknąłem drzwi, włączyłem cichą muzykę i
usadowiłem się wygodnie na łóżku. Wziąłem do ręki telefon. Wyłączyłem dźwięki.
-------------------------
Wiadomość wychodząca: Siedzę na łóżku i piję ulubionego drinka. Myślę o Tobie i tęsknię.
Uwiedź mnie dzisiejszej nocy!
SMS od Chriss: Pukam
do drzwi. Otworzysz?
Wiadomość wychodząca: Nie musisz pukać. Dla Ciebie są zawsze otwarte…
SMS od Chriss:
Patrze na Ciebie zaskoczonego moja wizyta. Widze jak mnie pragniesz. Podchodze
do Ciebie i siadam obok…
Wiadomość wychodząca: Chcesz abym się rozebrał?
SMS od Chriss:
Sam to zrobie! Delikatnie caluje Cie po szyi. Podoba Ci sie to. Wyczuwam, ze
tego chcesz. Probujesz mnie o cos spytac ale zamykam Ci usta pocałunkiem.
Wiadomość wychodząca: Chciałem spytać na ile przyjechałeś…
SMS od Chriss: Wiem.
Liczy sie ta noc. Tu i teraz. Sciagam powoli Twoj t-shirt. Caluje szyje wolno
przesuwajac sie w dol. Jest Ci dobrze?
Wiadomość wychodząca: Idealnie. Nie przestawaj!
SMS od Chriss: Delikatnie
przygryzam Twoje sutki. Czuje jak twardnieja. Reka siegam do Twojego rozporka i
rozpinam go powoli…
-------------------------
Nie widziałem co powinienem odpisywać. Pierwszy raz
przeżywałem tego rodzaju sytuację, a jednocześnie tak bardzo świadom byłem jej
zakończenia. Było mi dobrze. Robiło mi się coraz cieplej, a ciało przeszywały
bardzo przyjemne dreszcze. W chronologicznie odpowiadającemu wiadomościom
porządku ściągałem z siebie kolejne części garderoby. Chciałem go tutaj tak
bardzo. Położyłem się na łóżku zupełnie nagi. Zamknąłem oczy. Poczułem wibracje
telefonu.
-------------------------
SMS od Chriss: Przygniatam
Cie swoim cialem. Poczuj moje cieplo. Przesuwam się w dol.
SMS od Chriss: Caluje
cale Twoje ciało. Sprawiam przyjemnosc, ktorej nigdy jeszcze nie zaznales.
SMS od Chriss: Odwracam
Cie na brzuch. Dociskam Cie soba. Jestem w Tobie. Najpierw powoli.
Przyspieszam. Jest Ci dobrze?
Wiadomość wychodząca:
Jest!
SMS od Chriss:
Chcesz teraz byc we mnie?
Wiadomość wychodząca:
Chcę!
SMS od Chriss: Czuje
Cie… Nie przestawaj. Chce Cie czuc. Dlugo już nie wytrzymam. Szybciej!
-------------------------
Wiadomości eksplodowały w mózgu emocją jakiej nigdy w życiu
nie zaznałem. Byłem zadowolony bardziej z efektu psychicznego niż fizycznego,
który za chwilę miałem z siebie zmyć. Czułem, że coś mi dał. Że przyszedł
dzień, w którym dostałem od niego prezent. Podarunek, który zapamiętam na
zawsze. Byłem rozanielony jak dziecko, które dostało najmodniejszą w tym
sezonie zabawkę. Tą, której wszyscy mogliby mi pozazdrościć. Wiedziałem jednak,
że tą zabawką nie będę się chwalił.
-------------------------
Wiadomość wychodząca:
Dziękuję:*
-------------------------
7
Miesiąc później znowu byłem w domu rodzinnym. Była sobota
przed Wielkanocą. Umówiłem się z Krzysiem na rozmowę przez komunikator. Udałem
się w tym celu do kuzyna, który jako nieliczny w tej miejscowości dysponował
Internetem. Czekałem na Krzysia czytając stare maile. Wspominałem sytuacje, w
których piałem te wiadomości. Czułem, ze w moim sercu rośnie nadzieja.
Ustaliliśmy już mniej więcej datę spotkania. Miał przyjechać w tym roku na
wakacje do Polski i większość tego czasu spędzić chciał u mnie. Rozmawialiśmy o
tym w jaki sposób spędzimy ten wspólny czas. Planowaliśmy coś wspólnie.
Cieszyłem się tym. Czułem, ze jest mój. Coraz częściej pokazywał mi, ze należy
do mnie. Otworzył się na mnie, a ja uwielbiałem pokazywać mu, że to
odwzajemniam.
-------------------------
Ja: Cześć
Chris:*
Chriss: Czesc:)
Ja: Tęskniłeś??
Chriss: Nawet
nie wiesz jak bardzo. Chce zeby już byly wakacje. Chce byc z Toba, tak jak sie
umawialismy. Chce przytulic sie do Ciebie…a nie wiem czy bedzie nam to dane…
Ja: To znaczy?
Nie przylatujesz do Polski?
Chriss: Glupek
ze mnie. Nie wiem jak to powiedziec. Nawet nie wiem dlaczego sie nad tym
zastanawiam. Tyle czekalem na spotkanie z Toba
Ja: Co się
stało? Powiedz…
Chriss:
Dostalem propozycje… propozycje pracy… nie bylby to staz jak do tej pory, tylko
prawdziwy kontrakt. Do tego zwiazany z moim kierunkiem studiow. Zarabialbym
mnostwo pieniedzy, dokonczylbym studia i moglbym tutaj zostac. Taka okazja mi
sie juz nie trafi. Ludzie tutaj mnie docenili.
Ja: ale…?
Chriss: ale
jesli przyjme te prace oznaczac to bedzie brak urlopu w tym roku.
Ja: ale to
doskonała okazja dla Ciebie
Chriss: nie
rozumiesz? ja nie bede mogl Cie zobaczyc. Nie znoslbym swiadomosci, ze musze
czekac następny rok, by Cie zobaczyć. Mielismy sie spotkac za dwa miesiace. Nie
za dwanascie lub jeszcze wiecej. Tesknie… mysle… zaczarowales mnie… wiem, nie
umiem tego tak ladnie napisac jak Ty… nie umiem tego tak wyrazić
Chriss: jestem
zly na siebie za kazdym razem, gdy spojrze na kogos z pozadaniem… mam wyrzuty,
gdy czasami z kims wydarzy sie cos wiecej… a ostatnio nie trzeba mi już nic
więcej…chce Ciebie!
Chriss: jestes
tam?
-------------------------
Płakałem. Mimowolnie. Nie spodziewałem się tego. Z
utęsknieniem odliczałem już dni do naszego spotkania. Wszystko było wstępnie
zorganizowane. Nie mogłem uwierzyć, że teraz moje marzenie runęło. Olbrzymia
gumka właśnie zmazywała w moim mózgu to wyobrażenie pierwszego spotkania, które
co dzień pielęgnowałem. Chciałem być egoistą, mieć go tylko dla siebie i
napisać aby nie podejmował tej pracy. Nie mogłem.
-------------------------
Ja: jestem.
Przepraszam. Nie wiem co mam powiedzieć…
Chriss: cokolwiek…
zrozumiem jezeli nie bedziesz chcial juz ze mna nigdy pisac… nie moglbym prosic
abys czekal na mnie… to nierealne…
Ja: jak możesz
tak mówić?!
Chriss: jest mi
tak zle… placze… a ja rzadko placze… to tez powinienes wiedziec… jeszcze tylu
rzeczy o mnie miales sie dowiedziec…
Ja: Jak mógłbym
nie chcieć pisać z Tobą?! nie umiałbym! przy Tobie rezygnuję ze wszystkiego, co
było dla mnie kiedyś ważne… to na Twój czas coraz bardziej siebie przeliczam…
Chriss: Zakochuje
sie w Tobie… uwiodlem Cie tamtej nocy… a to Ty tak naprawde uwiodles mnie całym
tym czasem…
Ja: Czekam na
Ciebie…
-------------------------
Połączenie internetowe nagle zostało przerwane. Zdarzało się
to dosyć często przy radiowym Internecie. Było mi smutno. Chciałem aby
potwierdził, że również czeka na mnie. Próbowałem połączyć się jeszcze kilka
razy. Daremnie. Powiadomiłem go wcześniej SMSem, że rozłączyło mi Internet.
Rozpaczliwie wpatrywałem się w słowa zakochuje się w Tobie. Płakałem.
Próbowałem być dzielny. Przerażał mnie fakt, że nie zobaczę go przez następny
rok. Ociekające przy kącikach ust słone łzy mieszały gorzki smak
niewypowiedzianych na głos słów. Próbowałem niszczyć w sobie wszystkie
negatywne myśli o nas. Po dwudziestu minutach połączenie zostało wznowione.
Niestety Krzysia już tam nie było.
„Może nie mógł na mnie
czekać. Pewnie poszedł spać. U niego było już późno”-pomyślałem.
Chciałem jeszcze tyle wyjaśnić. W tym momencie tęskniłem za
nim najmocniej od dnia kiedy napisałem po raz pierwszy. Zakochałem się jego
oczach, w jego wiadomościach, w wyrzeźbionym ciele i w zdjęciu w garniturze,
które wysłał z krótkim tekstem
Dla Ciebie i tylko dla
Ciebie. Twój Krzyś.
Kochałem go. Potrafiłem już zdefiniować nas. Nie stracił w
moich oczach mimo znikającej dla nas nadziei. Rozsądek kłócił się z myślą, że
byłbym w stanie na niego czekać. Zastanawiałem się nad faktem jak bardzo realne
mogłoby to wszystko być dla nas. Jak bardzo mielibyśmy szansę istnieć jako My.
Świat przytłoczył mnie tą myślą jeszcze bardziej. Myślałem o tym, czy tej jego
nocy myśli o mnie jeszcze intensywniej. Czy również zastanawia się na naszą
przyszłością. Chciałem aby się zastanawiał. Chciałem aby myślał i egoistycznie
chciałem aby nie mógł zasnąć tej nocy, trapiąc się zaistniałą sytuacją.
-------------------------
malychlopiec:
Hej kochany!
Sprawdzilem skrzynke.
Nie mialem zadnej wiadomosci od Ciebie. Pewnie poszedles od razu spac po naszej
rozmowie. Myslalem o tym. Wytrzymam. Bede czekal i wytrzymam. Dla Ciebie. Dla
nas. Dam rade. Powiedz mi tylko, ze wszystko bedzie dobrze.
-------------------------
malychlopiec:
Hej Misiaczku!
Minal dzień Twoj caly. U mnie jest juz
wieczor. Nadal nie piszesz. Martwie sie .Daj znac jak przeczytasz moje maile.
Buziaki:*
-------------------------
malychlopiec:
Hej Chriss!
Nie wiem co sie
dzieje. Nic nie piszesz od dwoch dni. Czy cos zrobilem nie tak?
-------------------------
Wszedłem na profil. Miałem go dodanego w ulubionych. Chciałem sprawdzić czy był
dostępny w ciągu ostatnich dwóch dni. Ku mojemu zdumieniu nie było go już w
moich ulubionych profilach. Nie było tam nikogo. Miałem tam wcześniej tylko
jego, a teraz zakładka „Ulubione” była pusta. Wpisałem w wyszukiwarce nazwę
profilu.
Profil, którego
szukasz nie istnieje lub został usunięty przez użytkownika.
Czułem się okropnie. Łzy naciskały się do oczu niczym tama,
która zaraz ma pęknąć pod olbrzymim naciskiem wody. Sprawdziłem jeszcze raz
skrzynkę mailową. Był nowy mail. Mail po angielsku z informacją o
niedostarczonej wiadomości do bergson z powodu nieistniejącego konta e-mail.
Miałem jeszcze jego numer. Wysłałem SMSa. Brak raportu doręczenia. Czułem
nadciągający atak paniki. Zadzwoniłem.
Numer, do którego dzwonisz jest w tym momencie nieosiągalny
– powiedział męski głos w słuchawce.
Pobiegłem do łazienki. Zwymiotowałem. Czułem jak żołądek
podchodzi mi do gardła. Bolało. Wszystkie emocje zawarte we mniej tej chwili
wylądowały w porcelanowej muszli klozetowej. Nie zrobiło mi się po tym lepiej.
Przemyłem twarz zimną wodą. Spojrzałem w lustro. Napuchnięte od płaczu oczy
prawie wychodziły na zewnątrz. Wyrażały ból i niezrozumienie. Stałem tak przez
chwilę patrząc na swoje odbicie. Próbowałem przeanalizować ostatnie dwa dni.
Przemyśleć zaistniałą sytuację i zrozumieć jej punkt kulminacyjny. To nie mogło
się tak skończyć! Wróciłem do pokoju kuzyna. Spojrzałem na monitor.
-------------------------
malychlopiec:
Nie rozumiem! Powiedz
mi ze to zart, glupi zart…i zapomnijmy o tym! Nie zostawia sie tak czlowieka,
ktory troszczy sie o Ciebie. Placze. Probuje przeanalizowac sytuacje. Chce
zrozumiec ale nie potrafie!
Powiedz cos! Napisz
cos! Napisz, ze mam dac Ci spokoj a zrobie to! Tylko nie zostawiaj mnie w taki
sposob! To boli! Tak cholernie boli Krzys!
Ja naprawde chcialem
czekac na Ciebie. Chcialem miec Ciebie, nawet jeżeli nie mialbym Cie spotkac
przez nastepny rok…
Nie wolno tak! Slyszysz?! Nie wolno Ci!
-------------------------
Wysłałem. Kilka sekund później przyszedł znajomy mi już mail
z informacją o nieistniejącym koncie pocztowym. To były najgorsze święta.
Najgorszy prezent jaki kiedykolwiek dostałem. Po kilku dniach spędzonych na
rozmyślaniu, wspominaniu, płaczu i cierpieniu zrozumiałem co się stało.
Wiedziałem, ze nie doczekam się już odpowiedzi na moje maile, które przecież
nawet do niego nie dochodziły. Wiedziałem, ze zlikwidował wszystkie możliwości
kontaktu z nim. Że dokładnie zatarł wszelkie ścieżki do siebie. Opowiedziałem o
wszystkim Kamili. Słuchała bez zdziwienia, a mimo to ani razu nie powiedziała
„a nie mówiłam!”
- Muszę skorzystać z Internetu – oznajmiłem przyjaciółce po
tym jak opowiedziałem jej całą historię.
- Jesteś pewien? – spytała – Wiem, że chcesz napisać do
niego. Wiesz przecież, ze mail i tak nie dojdzie.
- Zaraz wracam –
powiedziałem szybko i wyszedłem do drugiego pokoju, gdzie znajdował się
komputer.
-------------------------
malychlopiec:
…i nagle tak pusto
zrobilo sie w moim zyciu bez Ciebie…
-------------------------
Epilog
Pamiętam jak przyszedłem tu po raz pierwszy. Z opatrunkiem
na czole, pełen bólu i goryczy usiadłem i płakałem. Pamiętam dokładnie
człowieka, którego wtedy spotkałem. Postać, którą z biegiem czasu coraz mocniej
przypominam w lustrze. Kolejne zmarszczki wywołane emocjami, a mimo tego
sylwetka małego chłopca. Przez ostatnie lata stara ławka również dostała kilka
wyraźnych bruzd w swojej strukturze. Ale zawsze tu była, by mnie wysłuchać.
Zdałem sobie właśnie sprawę, że ten mebel jest prawdopodobnie jedyną pewną
rzeczą w moim życiu. Pomyślałem jak bardzo nie chciałbym jej stracić. Ludzie w
moim życiu przychodzili i odchodzili. Jedni wolniej, inni szybciej. Byli tacy
którzy uciekali biegnąc. Krzyś. Nigdy nie przestałem go szukać. To bolało.
Byłem specem od wyszukiwania w Internecie odpowiedzi na wszelkie nurtujące
pytania, a jego jedynego nigdy nie potrafiłem odnaleźć. Przez pięć lat od
tamtych wydarzeń nigdy nie zapomniałem o jego urodzinach. Mimo, że świadom
jestem maila zwrotnego mówiącego o nieistniejącym koncie, to zawsze wysyłam
piękne życzenia. Zastanawiałem się ile cierpienia jeszcze spotka mnie w życiu.
Ile doświadczeń wypracowało we mnie człowieka, którego wtedy spotkałem na mojej
ławce. Tego, który mówił pewnie, że zawsze się podnosi. Nie powiedział mi nic o
swoim obecnym życiu. Nie przekazał mi nadziei. Nie zapewnił mnie, że będę
szczęśliwy. Nie poinformował mnie czy kiedyś znajdę mojego Krzysia. Dziś mam po
nim jedynie zdjęcia, kilkanaście starych wiadomości na skrzynce pocztowej i
nieużywany telefon z zachowanymi wiadomościami od niego. Spojrzałem na pluszową
małpkę siedzącą cały czas obok mnie. Tak bardzo chciałbym, aby mogła mi coś
powiedzieć. Przekazać mądrość, której doświadczyłem tu za pierwszym razem.
-Ile razy muszę tak upaść i ile razy się podnieść Krzysiu? –
powiedziałem do maskotki.
Nie dostałem odpowiedzi. Żadnej jak w przeszłości
irracjonalnej sytuacji. Tylko ciszę i ślepo patrzące plastikowe oczy małpki.
Wiedziałem, że decyzja mojego internetowego przyjaciela była lepszym wyjściem.
Zrozumiałem to po tych kilku latach pisania maili w przestrzeń, która ich nie
dostarczała. Wiedziałem również, że okropne byłoby cierpienie w rozłące. Z
biegiem czasu zazdrościłem mu siły, którą miał w sobie zrywając kontakt ze mną.
Nigdy nie potrafiłem jednak pogodzić tego z uczuciem złości jakie nie chciało
mnie opuścić. Często zastanawiam się czy myśli o mnie. Czy świadom jest tego,
że na zawsze ofiarowałem mu kawałek swojego serca. Wsparłem się rękoma o moją
ławkę. Chciałem aby ofiarowała mi energię. Chociaż małą dawkę siły, by
zwiększyć w sobie nadzieję. Wtedy przypomniałem sobie małego chłopca.
Pamiętałem jak denerwował i śmieszył mnie sposób w jaki siedział na tej ławce.
Uśmiechnąłem się do siebie. Spojrzałem w rozświetlone gwiazdami niebo.
- Szukam Cię Tato...
Mogłem już wrócić do domu.
-------------------------
malychlopiec:
Cześć Krzysiu,
pamietam jak zawsze
mowilem, ze nikt jak ja nie potrafi kochac… ze tylko swiat na moja milosc za
maly…
lecz swiat za duzy byl
tym razem…
Tesknie… chyba nigdy
nie przestane Cie szukac…
-------------------------
Mail
Delivery Subsystem:
Delivery to bergson failed permanently:
Technical details of permanent failure:
We tried to deliver your message, but it was
rejected by the recipient domain. We recommend contacting the other email
provider for further information about the cause of this error. The error that
the other server returned was: 554 554 delivery error: dd
This user doesn't have a account .

an account ;-)
OdpowiedzUsuń