Przejdź do głównej zawartości

Posty

Wyświetlanie postów z listopad, 2012

Stado ptaków

Prolog Był ostry. Jego matka miała bzika na tym punkcie. Często siedziała w kuchni ocierając nożem o gar do kiszenia ogórków. Nie lubiłem tego dźwięku. Ciarki przechodziły po moich plecach, a włosy na rękach prostowały się jak kolce jeża. Jej fanatyzm jednak się przydał. Im ostrzej tym szybciej. Tym łatwiej. Obracałem go przez chwilę trzymając za czarną plastikową rączkę, łapiąc ostrzem światło padające z parkowej lampy. Bolała mnie głowa. Wymacałem ją drugą ręką. Naliczyłem kilka guzów. Nie bolało tak mocno jak pęknięta czaszka kilka miesięcy temu, kiedy uderzył mnie flakonem perfum, ale jednak miało swoją znaczną intensywność.  Jeszcze bardziej bolały plecy. Obejrzałem je dziś rano w lustrze. Były kolorowe od sińców. A jednak było coś, co bolało najbardziej. Niefizycznie. Pozostałe resztki mojego honoru starały się pocieszyć te, które już upadły. Za wiele było jednak we mnie myśli i wspomnień ostatniej nocy. I ta ławka. Przeklęty nabytek sprzed kilku miesięcy, któ...

Jeden fioletowy znicz

Prolog - Ten fioletowy poproszę – powiedziałem do sprzedawczyni oferującej różnorodne znicze. - Ten duży? – spytała. - Nie, ten mały. Ten tutaj – wskazałem palcem – Tylko jeden taki stoi. Nigdy nie lubiłem Święta Zmarłych. Nie zaznałem chyba większej w życiu obłudy niż corocznie pierwszego listopada. Te wszystkie kobiety paradujące po cmentarzu w nowym, specjalnie kupionym na tę okazję kożuchu. Mógłbym z wieloma iść o zakład, że większość z nich była świeżo po wizycie u fryzjera. Mniejsza część była tam wczoraj. Każda nosiła na głowie nienaganne loki lub koka. Każda damska głowa naznaczona była nawet przez jeden dzień niewypłowiałym kolorem. A u ich boku najbardziej przykładni mężczyźni jakich świat widział. Ci mężni, waleczni, oddani, trzymający za rękę. A jednocześnie spokojni i zadumani. Bo przecież dzisiaj trzeba wszystkim w około przykładną rodzinę pokazać. Można będzie upić się jutro, robić awantury i bić, i zdradzać. Ale nie dziś. Dziś trzeba pójść i zapa...